samoakceptacja

Nawet dla mnie – psychologa i terapeutki z wieloletnim doświadczeniem, pełne zaakceptowanie i pokochanie każdej części mojego ciała było trudne. Po wielu latach mogę w końcu powiedzieć: „Mój wygląd jest OK i lubię siebie taką, jaka jestem” (i nie jest to efekt rygorystycznej diety i ćwiczeń). Chcesz wiedzieć, co mi pomogło dojść do tego punktu i czym jest samoackeptacja?

Co kształtuje stosunek do naszego wyglądu?

Moje ciało należy do mnie, do nikogo innego. A jednocześnie przez całe moje życie miałam wrażenie, że każdy może mieć jakieś zdanie na jego temat. Co więcej, chciałam, żeby je miał. Koniecznie pozytywne. Jako dziecko, nastolatka i młoda kobieta nie zastawiałam się, co ja o nim myślę, bez porównywania z innymi (co zawsze wypadało na moją niekorzyść). Bezsensowne, automatycznie i często krzywdzące opinie na temat mojego wyglądu, wypowiadane przez osoby bez wyczucia i empatii, brak świadomości i znajomości mojego własnego ciała, a potem porównania do promowanego przez media „idealnego wzoru”, nierealnego dla większości z nas – to właśnie ukształtowało mój stosunek do mojego wyglądu. Przypuszczam, że tak było także z Tobą.

Samoakceptacja – łatwo powiedzieć, trudniej wdrożyć

Na drodze do mojej samoakceptacji, która mimo niewielkich wpadek, towarzyszy mi od jakiegoś czasu, stanęło kilka rzeczy: wiedza, wyrozumiałość, wdzięczność i zaufanie do siebie. Zasoby te budowałam latami i wcale nie był to łatwy proces. Być może to, co pomogło mi (i moim pacjentom), pomoże również Tobie.

Jak wiedza i rozwój wspierają samoakceptację wyglądu

Być może uznasz, że było mi łatwiej, bo jestem psychologiem. I pewnie tak było – wiedza zdobyta na studiach psychologicznych, pogłębiana przez całe moje dorosłe życie, pomogła mi zrozumieć, jak działa mój mózg i moje ciało. Ale nie trzeba być psychologiem lub lekarzem, żeby być ekspertem na temat swojego samopoczucia i procesów, które wpływają na nasze ciała i umysły. Czy wiesz:

  • Jakie hormony wpływają na Twoje samopoczucie i zachowanie?
  • Jak zmienia się ciało z wiekiem i jakie procesy w Tobie zachodzą teraz?
  • Jakie jedzenie Ci służy, a jakie szkodzi? Jak się czujesz, jedząc określone produkty?
  • Co sprawia Ci przyjemność?
  • Które wewnętrzne mechanizmy i schematy, w jakich działasz Ci służą, a które nie?
  • Jak się czujesz rano, w południe, wieczorem? Co wpływa na to samopoczucie?
  • Jakie myśli wpływają na Twoje emocje? Potrafisz je „wychwycić” kiedy się pojawiają, a Twoje ciało na nie reaguje?
  • Co czujesz, patrząc na swoje ciało i skąd się biorą te myśli?
  • Czyim głosem mówisz, mówiąc o sobie?

Bycie ekspertem od własnego ciała to pierwszy krok w pokochaniu go. Bo jeśli wiem, jak działa, dlaczego w pierwszej fazie cyklu czuję się tak, a w drugiej inaczej, czego potrzebuję, kiedy czuję napięcie etc., to patrzę na siebie jak na całość, a nie „tylko ciało”. Jak to zrobić? Czytać wartościowe książki na temat ciała, jego budowy i zależności, pomiędzy różnymi organami wewnętrznymi. Uprawiać aktywność fizyczną, połączoną z uważnością, taką, jak joga, pilates czy taniec. Medytować i uczyć się wewnętrznego „skanowania” ciała.

Jak wdzięczność wspiera samoakceptację?

Stoisz przed lustrem i co widzisz? Niedoskonałe ciało, zmarszczki, fałdki i dołki nie tam, gdzie trzeba? Spójrz jeszcze raz – teraz dostrzeż całą Twoją historię, stojącą za tym ciałem. Nieutulone smutki małego dziecka, strach przed nastoletnim odrzuceniem, surowe nakazy, podjęte decyzje (dobre i złe) i ich konsekwencje, miłość, którą dajesz każdego dnia, poświęcenie, radość, zmęczenie… Nasze ciało służy Ci do tego, żeby żyć i przeżywać lepiej lub gorzej każdy dzień. Robi to tak, jak potrafi najlepiej. Spójrz na nie, widząc cały ten bagaż doświadczeń i wysiłek, który sprawia, że możesz realizować codzienne zadania. Kiedy poczujesz wdzięczność, Twoje ciało przestanie być tylko niedoskonałą powłoką, ale stanie się prawie doskonałym narzędziem, do realizacji marzeń i planów.

Jak wyrozumiałość wspiera samoakceptację?.

Wyrozumiałość oznacza bycie dobrym dla swojego ciała. To spojrzenie na siebie z uśmiechem. To powiedzenie sobie „No i co z tego?”:

  • „Mam (w mojej opinii) szerokie biodra. No i co z tego?”
  • „Mam (w mojej opinii) duży brzuch. No i co z tego?”
  • „Mam (w mojej opinii) za dużo zmarszczek. No i co z tego?

Nasz wygląd tylko do pewnego stopnia nas określa. Każdy z nas ma coś, co nie podoba mu się w jego wyglądzie. Ja też. Ale nie patrzę na to, co jest w mojej opinii (zauważ, że to tylko moja opinia!) niedoskonałe, jako coś co mnie definiuje. Nie mówię i nie myślę o innych: „ta, z dużym brzuchem”, tylko „ta pani Asia ze sklepu spożywczego na rogu”. Chcę patrzeć na siebie z sympatią i wyrozumiałością. I tak, jak nigdy nie powiem osobie, na której mi zależy: „wyglądasz nieatrakcyjnie” albo „ale się zaniedbałaś”, tak nie powiem tego sobie.

Jak zaufanie do siebie wspiera samoakceptację?

Zaufanie do siebie nie jest wiarą we własną nieomylność. To raczej poczucie, że znam siebie, swoje mocne i słabe strony. To świadomość, w jakich sytuacjach poradzę sobie sama, a w jakich potrzebuję wsparcia. Jeśli ufam sobie, to wiem, że moje ciało jest moim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem i kiedy mówi mi, że potrzebuje odpoczynku, to mu go daję. Kiedy jest spięte, szukam sposobu na relaks. Kiedy nie mogę się zrelaksować, próbuję dotrzeć do źródła – czego wzięłam na siebie za dużo i z czego mogę zrezygnować, żeby poczuć się lepiej. Zaufanie do siebie pomaga dobrze odczytywać sygnały z ciała, a więc lepiej odpowiadać na jego potrzeby. W rezultacie lepiej je odżywiam, częściej ruszamy i odpoczywam, co sprawia, że lepiej wyglądam i patrzę na siebie przychylnym okiem, akceptując niedoskonałości.

Pełna wyrozumiałej miłości do siebie samoakceptacja wyglądu jest trudna. Ciało zmienia się z wiekiem, przechodzi przez różne fazy. Starzeje się. Lepiej lub gorzej spełnia swoje zadanie, prowadząc nas przez życie, będąc jednocześnie źródłem bólu i przyjemności. Jest i będzie naszym towarzyszem do samego końca. Czy w związku z tym nie warto mu odpuścić i zrezygnować z nadmiernych oczekiwań wobec niego? Czy nie warto spojrzeć na nie z miłością, czułością i wyrozumiałością? Ja już wiem, że warto.

1 komentuj
  1. Lidia W.
    Lidia W. says:

    Piękny artykuł Haniu :) zwłaszcza, że w ostatnim czasie borykam się z nadwagą i bardzo trudno mi ją zakceptować. Zawsze byłam szczupła.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Leave a Reply