ciałopozytywność

Każda wizyta na stoiskach z ubraniami dziecięcymi dla dziewczynek budzi we mnie złość. Cukierkowe, błyszczące, tiulowe i cekinowe – tak wygląda większość rzeczy na sklepowych wieszakach. Kicz nie jest tu jednak największym problemem. Takie ubrania to dla mnie symbol wszechobecnej presji, jakiej są poddawane dziewczynki od najmłodszych lat. Bajkowe królewny i księżniczki nie pozostawiają im wyboru -ciałopozytywność.

Wiem, że wiele współcześnie opowiadanych historii dla dzieci ma swoje zalety. Księżniczki i królewny mają (ok, miewają) swoje zdanie, często same żądzą królestwem, pokonują przeszkody, są odważne i nie muszą polegać na łasce i niełasce księcia. Jednak nadal wszystkie są piękne, szczupłe, mają długie, gęste włosy, nieskazitelne cery i sukienki, jak spod igły, nawet kiedy walczą o swoje prawa. Trudno się dziwić małym dziewczynkom, że chcą być takie jak one, strojąc się tak, jakby każdego dnia był bal. Ciałopozytywność – czy coś w tym złego?

Dzieci i dorośli pod presją – ciałopozytywność

Wiele mam współczesnych dziewczynek rozumie już, że nie muszą one (mamy i ich córki) spełniać niczyich oczekiwań. Te same mamy, bardzo często czują jednocześnie presję, żeby być idealną wersją samych siebie. Nie spełniają już oczekiwań innych, ale same nie akceptują swoich słabości, bo te nie mieszczą się w ich perfekcyjnym świecie. Mówią źle o sobie i swoich ciałach, podkreślając, że trzeba je zmienić, ulepszyć. A to, jak rodzice postrzegają swoje własne ciała i jaki mają do nich stosunek ma kluczowe znaczenie dla samooceny dzieci. One słyszą i obserwują, że wygląd nie może po prostu być. Od najmłodszych lat wiedzą, że jest on niezwykle ważny, skoro poświęca mu się tyle uwagi.

To jednak tylko jednak strona medalu. To, co dzieci widzą w domu, wzmacnia przekaz mediów. Działa tu ten sam mechanizm, który działa na dorosłych. Szczupłe, wypielęgnowane ciała i filtry upiększające, na każdym kroku przypominają o niedoskonałościach „zwykłych” nastolatek i młodych kobiet. Obiecując oczywiście, że zakup konkretnego produktu je upiększy, a więc uszczęśliwi. Tę presję konkretnego wyglądu widać już w reklamach skierowanych do małych dziewczynek. Prawie wszystkie reklamowane lalki mają makijaż, kolorowe włosy i modne ciuchy. W późniejszym wieku dochodzą oczywiście social media, w których tak łatwo jest skomentować czyjś wygląd, bez żadnych konsekwencji. Nie widać przecież reakcji po drugiej stronie…

No i jest jeszcze uwarunkowanie historyczne – silnie zakorzenione, choć często nieuświadomione. Jeszcze nie tak dawno temu główną rolą młodych dziewcząt było dobre zamążpójście. Ich wygląd był więc kluczowy – dużo ważniejszy niż wykształcenie czy inteligencja. I choć możemy sobie tego nie uświadamiać, nadal bardzo często patrzymy na młode kobiety przedmiotowo, tak jak robili nasi przodkowie. Kluczem jest tu zauważenie tego mechanizmu i walka z nim.

Statystyki, które mówią tak wiele

Naukowcy od lat interesują się tym, jak młode dziewczęta i chłopcy postrzegają własne ciała w kontekście całej kultury masowej. Jedne z badań dowodzą, że już dzieci poniżej 5 roku życia są niezadowolone z własnego wyglądu. Wśród badanych dzieci pomiędzy 5 a 8 rokiem życia, to najczęściej te, których mamy nie są zadowolone ze swoich ciał. Ponad połowa dziewczynek i 1/3 chłopców w wieku 6-8 lat myśli, że ich idealna sylwetka powinna być szczuplejsza, niż jest obecnie.

Inne, słynne już badania firmy Dove wskazują, że:

  • 4% dziewcząt myśli o sobie, że są piękne,
  • 72% dziewcząt czuje ogromną presję, by być pięknymi,
  • 80% kobiet zgadza się, że każda kobieta ma w sobie coś pięknego, ale trudno im dostrzec piękno w sobie,
  • Ponad połowa kobiet na całym świecie (54%) zdaje sobie sprawę, że są swoim największym krytykiem w kwestii własnego piękna.

Ciałopozytywność – Dziewczyny kontra chłopaki

Czy chłopców też dotyka presja wyglądu? Wszystkie dostępne badania pokazują, że tak, choć w znacznie mniejszym stopniu, niż dziewczynki. Niektóre z nich wskazują, że ponad 90% badanych dziewcząt, źle ocenia swój wygląd, w porównaniu z niecałą połową badanych chłopców. Skąd te różnice? Niestety, w dużej mierze z różnic w wychowaniu i znowu, z przekazów medialnych. Po pierwsze, dziewczynki dużo częściej słyszą komentarze na temat swojego wyglądu, niż chłopcy. Po drugie, znowu przyczepię się do księżniczek i królewien, przekaz od wczesnych lat jest jeden – możesz być, kim chcesz, ale musisz być piękna.

Za tym wszystkim kryje się prawdziwy dramat współczesnych dzieci – ich brak wiary siebie i w to, że są ważne, takie, jakie są. Do tego dochodzi zmaganie z wszechobecną oceną, krytykowaniem, prześladowaniem i hejtem. Wszystko to prowadzi do niskiego poczucia wartości, depresji, smutku i zaburzeń odżywiania. Może czas powiedzieć – STOP?

Gdzie szukać nadziei?

Patrząc na te smutne statystyki nasuwa się pytanie – jak na co dzień pomóc dziewczynkom (i chłopcom także) wyrwać się z tej matni? Co mogą zrobić rodzice, opiekunowie i nauczyciele, którzy nie mają przygotowania psychologicznego? Jak poradzić sobie z kultem perfekcyjnej królewny i umięśnionego superbohatera? Czy odpowiedzią jest ciałopozytywność? Nie zawsze.

Pułapka myślenia o swoim ciele

Cieszy mnie, że o ciałopozytywności mówi się coraz częściej. Ruch ten, który zyskał na popularności w ostatnich latach, zakłada szacunek i akceptację do własnego i cudzego ciała, bez względu na jego wygląd, rozmiary i nieidealność. Dzięki niemu zaczęliśmy otwierać się na różnorodność zauważając, że ciała są, jakie są, a to, co widzimy w mediach, jest tylko ułamkiem prawdziwego życia. I to wspaniale, że młodzi ludzi mają możliwość spojrzenia na kwestię wyglądu z innej perspektyw. Problem tkwi tylko w tym, że nadal koncentrujemy się na tym, co powinno mieć drugorzędne znaczenie. Powtarzanie dziewczynkom od najmłodszych lat: „jesteś piękna taka, jak jesteś”, znowu sprowadza jej uwagę na wygląd. To, co zewnętrzne, nadal podlega ocenia z zewnątrz. Co zatem robić, żeby pomóc?

#1. Uporządkuj „relację” ze swoim ciałem – być może wystarczy głębsze zastanowienie się, co myślisz o swoim ciele, jaki masz do niego stosunek, co komunikujesz o nim przy dziecku. A być może niezbędna będzie pomoc psychologa.

#2. Unikaj codziennych komplementów wyglądu dziecka – skup się na tym, co robi, a nie jak wygląda. Nie chodzi o to, żeby popadać w skrajność, ale o zachowanie zdrowego balansu.

#3. Mów o ciele, jak o narzędziu – bo tym właśnie jest. Ciało musi być przede wszystkim zdrowe, aby umożliwić nam wszystko to, co chcemy osiągnąć. Ważny jest jednak także świadomy kontakt z nim, poprzez aktywność fizyczną i oddech. Przydatne są tu szczególnie joga i medytacja, które pomagają „skanować” ciało, zauważając skumulowane w nim emocje i samopoczucie.

#4. Spędzaj razem czas – na gotowaniu i jedzeniu posiłków, spacerach, jeździe na rowerze. To ważne w kształtowaniu zdrowych nawyków, ale także nawiązywania relacji z dzieckiem. Podczas wspólnych aktywności jest czas na spokojną rozmowę o tym, co dziecko widzi wokół siebie na co dzień. Warto poruszyć temat tego, dlaczego media promują tylko jeden model ciała i jak działają reklamy.

Chciałabym wierzyć, że samo dostrzeżenie problemu pozwoli szybko zdjąć presję idealnego wyglądu z naszych dzieci. Mam jednak świadomość, że kluczowa jest tu głęboka przemiana dorosłych, która nie nastąpi w szybkim tempie. Wymaga ona bowiem pracy nad sobą, pogłębiania świadomości, czasem (no dobrze, najczęściej) terapii. Jesteśmy jednak na dobrej drodze, aby posłać perfekcyjne królewny do lamusa, czyli tam, gdzie ich miejsce.

Pokochaj siebie :) Ciałopozytywność.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Leave a Reply