stres

Stres jest częścią naszej codzienności. Nie mam złudzeń, że stresogenne sytuacje będą towarzyszyć nam przez całe życie. Bo przecież w życiu nie chodzi i to, żeby zamknąć się w jaskini i odciąć od świata zewnętrznego. Jak zatem radzić sobie ze stresem, kiedy świat nie zamierza dawać nam taryfy ulgowej?

W szponach wszechobecnego stresu

Jeśli miałabym wymienić jedną, pozytywną stronę pandemii, to byłby to wzrost świadomości w zakresie zdrowia psychicznego. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że konsekwencje tej lekcji są dotkliwe – wzrost poziomu lęku, depresji i chorób psychicznych. Nie mam jednak wątpliwości, że słaba kondycja psychiczna w obecnych czasach jest efektem lat zaniedbań. Przed pandemią żyliśmy w przewlekłym stresie, uznając, że to znak naszych czasów. Ignorowaliśmy lęk, złościliśmy się, kiedy nasze ciała odmawiały posłuszeństwa, akceptowaliśmy ciągły pośpiech i stres, jakby były nieodłączną częścią nas. A stres rósł w siłę, doskonale bawiąc się naszym kosztem.

Pandemia uświadomiła nam jednak, że nasze życie jest cenne. A to zachęciło wiele osób do zatroszczenia się o siebie. Powoli uświadamiamy sobie, że nie mamy wpływu na wiele rzeczy, zwłaszcza tych, które dzieją się poza nami (pandemia, sytuacja ekonomiczna w kraju, choroba). Ale mamy wpływ na to, jak w takich sytuacjach zadbamy o siebie. Bo to pierwszy krok w dbaniu o innych. Choć wymaga on sporej pracy i ciągłej uważności.

Pandemia najgorszym doświadczeniem życiowym?

Kiedy po raz pierwszy z powodu pandemii nasza „normalność” legła w gruzach, z całego świata zaczęły napływać niepokojące wieści na temat pogarszającego się zdrowia psychicznego zamkniętych w domach ludzi. Sytuacja była oczywiście ekstremalna, a nasz poziom stresu eksplodował. Po kilkunastu miesiącach wiedzieliśmy już jednak znacznie więcej i oswajaliśmy się z sytuacją i stało się jasne, że wielu z nas jest „po bezpiecznej stronie” – mamy dach nad głową, lodówki pełne jedzenia i możliwość zabezpieczenie się przed wirusem, np. poprzez pracę z domu, noszenie masek czy częste mycie rąk, a potem szczepienia.

Ale nasz poziom lęku nie malał, a wielu z nas uznało, że ostatnie kilkanaście miesięcy było najgorszym doświadczeniem w ich życiu. I tak zapewne było. A jednak pewna grupa osób radziła sobie z nią lepiej niż inne. I nie chodzi tu o osoby zamożne, a o te, które określają same siebie jako osoby odporne psychicznie, które potrafią radzić sobie w sytuacjach trudnych, stresujących. Czy każdy z nas może tego doświadczyć?

Doświadczać, nie unikać

Osoby odporne psychicznie podkreślają, że doświadczają one sytuacji stresujących, tak samo jak inni. Mają oni jednak wbudowane lub wypracowane cechy, które pozwalają im zareagować w sposób, który nie obraca się przeciwko nim. Co to oznacza? Przede wszystkim nie odcinanie się od emocji. Kiedy doświadczamy choroby lub straty naturalną reakcją jest strach czy smutek. Dopuszczenie ich do świadomości i pozwolenie sobie na ich pełne odczuwanie, wbrew pozorom, przynoszą ulgę. Wszystkie emocje są częścią naszego życia i im szybciej zrozumiemy, że nie wyeliminujemy ich, nie wyprzemy z własnej świadomości, tym łatwiej będzie nam przejść do kolejnego kroku. Jest nim umiejętność analizy naszej sytuacji – oddzielenia faktów od ocen. To w sytuacjach krytycznych, takich jakim był wybuch pandemii i jej konsekwencje, zawodzi najczęściej. Bo przecież wielu z nas ma tak wiele – możliwość opłacenia mieszkania i jedzenie, wiedzę i umiejętności, które pozwolą nam przetrwać (np. znaleźć nową pracę, jeśli poprzednią straciliśmy), bliskich, na których możemy liczyć. Niezwykle rzadko zdarzają się sytuacje beznadziejne (choć wiem, że takie też są).

Załapać byka za rogi

Budowanie oporności na stres jest długotrwałym procesem i nie przychodzi łatwo. Wymaga ono umiejętności spojrzenia na siebie i swoje reakcje z boku. Zdecydowanie łatwiej przychodzi to, gdy mamy wsparcie – uważnej, świadomej bliskiej osoby lub terapeuty. To codzienna praca, polegająca na obserwacji siebie, czytaniu sygnałów z ciała i wzmacnianiu samoakceptacji. A to z kolei oznacza bycie dla siebie łagodnym i wyrozumiałym, przyzwolenie na popełnianie błędów i znowu… odczuwanie wszystkich emocji. Niepewne czasy, w których żyjemy, w tym pandemia i kryzys nią spowodowany, nie będą nas oszczędzać. Dlatego pracę nad pokonaniem stresu, budowaniem samoświadomości, ćwiczeniem wdzięczności i wzmacnianiem pewności siebie, warto zacząć natychmiast. Na początek przyjrzeć się swojemu ciału – ono wie i czuje więcej, niż nam się wydaje. Potem spojrzeć na emocje – co czujesz, kiedy rozmawiasz z dzieckiem, idziesz do pracy, zasypiasz? Czy śpisz, czy dobrze się odżywiasz? A potem łap byka za rogi i zrób pierwszy mały krok. To Ty musisz zdecydować, co to będzie.

Na koniec jeszcze raz podkreślę – budowanie odporności psychicznej nie jest odcinaniem się od emocji. Jeśli myślisz, że najprostszą drogą w walce ze stresem jest zamrożenie i ucieczka – jesteś w błędzie. Takie podejście unieszczęśliwia zarówno Ciebie, jak i Twoich bliskich. Jeśli walczyć ze stresem skutecznie, musisz nastawić się na zmiany w Twoim życiu. Bez nich nie zadzieją się cuda.

1 komentuj

Trackbacks & Pingbacks

  1. […] swojej uważności. Z doświadczenia i z praktyki psychologicznej wiem, że sytuacje stresujące są tworzone w dużej mierze w naszych […]

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Leave a Reply