Uzależnienie dzieci od Internetu i mediów społecznościowych staje się coraz częstszym i bardzo realnym problemem wielu rodzin. To ogromne wyzwanie współczesnego świata. Jak zachować zdrową równowagę, pomiędzy światem realnym a cyberprzestrzenią? I czy w ogóle ona istnieje? Jak pomóc dzieciom, które nie znają świata bez smartfonów i tabletów, kiedy my sami, nie możemy się od nich oderwać? Najwyższy czas zmierzyć się z brutalną prawdą o Internecie i mediach społecznościowych.
Media społecznościowe nie są jedynie niewinną rozrywką i sposobem na komunikację ze znajomymi i ze światem. To wielka, niebezpieczna machina, zarabiająca niewyobrażalne sumy pieniędzy. Na czym? Na naszej uwadze i zaangażowaniu. To my jesteśmy tu produktem. My i nasze dzieci, które coraz wcześniej uzależniają się od smartfonów i tabletów. Podobnie działa cały Internet, gry, sklepy online, a nawet serwisy informacyjne. Przesadzam? Najnowsze doniesienia pokazują, że ani trochę. Dorosły człowiek średnio 80 razy dziennie odblokowuje swój telefon. Zerkanie na wyświetlacz stało się częścią naszej codziennej rutyny. Jak do tego doszło?
Uzależniająca machina, z którą nie masz szans
Czy wiesz, ile czasu Twoje dziecko spędza przed ekranem swojego telefonu? Nawet, jeśli wydaje Ci się, że to kontrolujesz, sprawdź raport czasowy, w który wyposażone są wszystkie smartfony. A potem sprawdź, ile czasu Ty spędzasz przed ekranem telefonu. Z szybkich badań przeprowadzonych wśród moich znajomych wynika, że każdemu wydaje się, że spędza mniej czasu, niż pokazuje aplikacja[1]. Nawet, jeśli sięgamy po telefon, żeby przeczytać maila, to przy okazji sprawdzamy powiadomienia na Facebooku i Instagramie, przy okazji obejrzymy film o zabawnych kotkach, który zamieścił nasz znajomy, polubimy kilka postów, a nawet je skomentujemy. Następnie wrzucamy zdjęcie porannej kawy z zabawnym opisem, narzekając, że skończył się weekend. A potem obserwujemy, kto polubił nasze zdjęcie, a kto jeszcze nie, choć widać, że jest aktywny (o czy uprzejmie informuje nas zielone kółeczko). Potem szybkie przejrzenie newsów na ulubionym serwisie, który co chwilę je uaktualnia, pokazując Ci właśnie te, które najbardziej Cię interesują. Przypadek? Nie w świecie Internetu i social mediów.
[1] Badania nie są w żaden sposób wiarygodne statystycznie.
Nastolatek w sieci? Uwaga, niebezpieczeństwo!
Mechanizm, na jaki jesteśmy narażeni każdego dnia, w ciekawy sposób opisuje obejrzany przeze mnie dokument „The Social Dilemma”. Ten dylemat dotyczy z jednej strony użyteczności mediów społecznościowych, ale też samego Internetu, a z drugiej ich niszczącej i uzależniającej siły. O ile dorosły ma wszelką wiedzę i umiejętności, żeby się przed nią chronić, o tyle nasze dzieci stoją w obliczu ogromnego niebezpieczeństwa. Zwłaszcza, że mózg młodego człowieka dopiero się kształtuje. Kora przedczołowa, która m.in. odpowiada za myślenie przyczynowo-skutkowe i odróżnianie dobra od zła, rozwinie się całkowicie dopiero w 25. roku życia. Jeśli dorosłemu trudno oprzeć się pokusie ciągłego zerkania na telefon, to młody człowiek nie ma z tym mechanizmem żadnych szans.
Ogromnym zagrożeniem jest też zalew nieprawdziwych informacji (tzw. fake news), które młody człowiek przyjmuje za fakty. Podobnie jest z opiniami innych ludzi, w tym rówieśników. W Internecie opinie stają się faktami, stając się ogromnym narzędziem manipulacji i wpływania na psychikę niedojrzałych umysłów. Niektórzy nastolatkowie swoją samoocenę budują na podstawie ilości „lików” i komentarzy. Bywa, że padają ofiarą obrażającego mema czy komentarza, który destrukcyjnie wpływa na niedojrzałą psychikę. Niekiedy prowadząc do depresji czy prób samobójczych.
Uzależnienie dzieci od Internetu – lepiej zapobiegać niż leczyć
Nie ma lepszego sposobu na ochronę dzieci przed negatywnym wpływem Internetu, jak świadomy rodzic i jasne zasady, które dotyczą wszystkich domowników. Włącznie z dorosłymi. Problem nie będzie malał, bo trudno w dzisiejszych czasach całkowicie odciąć się od narzędzia, które ma przecież mnóstwo zalet. Internet, media społecznościowe czy gry nie są złe same w sobie. Stają się niebezpieczne dopiero, kiedy źle z nich korzystamy. Jak zatem zmniejszyć ryzyko negatywnego wpływu i uzależnienia od Internetu naszych dzieci? Tak jak w przypadku wszystkich wyzwań wychowawczych, nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Warto jednak:
- Wzmocnić relację z dzieckiem, bawić się z nim, spędzać czas aktywnie,
- Być dla niego wzorem i samemu przestrzegać ustalonych zasad,
- Ustalić limity czasowe korzystania z Internetu i portali społecznościowych,
- Stworzyć „okienka” bez dostępu do sieci, np. czas posiłku i 2 godziny przed snem,
- Omówić zasady korzystania z mediów społecznościowych: jakie zdjęcia lub treści może dziecko zamieszczać, jakiego języka używać w komentarzach kolegów i koleżanek, jak reagować, gdy dzieje się coś niepokojącego etc.
- Kontrolować, ale bez ingerencji w prywatność dziecka.
Jeśli ograniczenie czasu spędzanego w sieci jest niemożliwe do zrealizowania przez któregoś z domowników i powoduje silne negatywne emocje, lub obserwujesz inne skutki, mogące wskazywać na uzależnienie (np. objawy somatyczne, lęki, izolację, wyczerpanie), koniecznie skontaktuj się ze specjalistą ds. uzależnień.
Niestety zjawisko uzależnienia od Internetu, czy telefonu jest dość młode, a funkcjonowanie bez możliwości skorzystania z Internetu jest współcześnie wręcz niemożliwe. Dlatego terapia uzależnień behawioralnych nie jest łatwa i w Polsce brakuje takich specjalistów. Nie bądź obojętny na to co robi twoje dziecko w sieci, wspieraj go w mądrych wyborach i bądź dobrym przykładem.








Trackbacks & Pingbacks
[…] niepotrzebnej, która wlewa się do głowy niepostrzeżenie. Poprzez telewizję, internet, media społecznościowe, gry, a coraz rzadziej kontakty towarzyskie. Nieustanna rywalizacja i wystawianie się […]
Dodaj komentarz
Want to join the discussion?Feel free to contribute!