chwalenie dziecka

Komplementy, pochwały, słowa uznania. Nie zawsze wiemy, jak je przyjmować, ale zazwyczaj sprawiają nam przyjemność. Czasem wręcz uskrzydlają. W przypadku dzieci uznawane są za jedną najważniejszych metod wychowawczych, która nie może zaszkodzić. Jak chwalić dziecko i czy na pewno warto to robić?

 

Do niedawna pytanie o to, jak chwalić dziecko, w zasadzie nie zaprzątało głowy rodzicom. Współczesne pokolenie, wychowywane w filozofii „nie chwal, bo rozpuścisz”, z ulgą przyjęło doniesienia, że docenianie pozytywnie wpływa na rozwój i nie może zaszkodzić. Na dzieci spłynęła więc fala pochwał. Na każdym kroku słyszymy więc entuzjastyczne „super” i „brawo” za: umyte zęby, namalowane dwa krzywe kółka na kartce, każdą babkę z piasku i umyte rączki do obiadu. Najczęściej towarzyszy im ocena: „zuch chłopak”, „mądra dziewczynka”, „ślicznie namalowane” etc. Okazuje się jednak, że to, jak chwalimy dziecko i czy w ogóle to robić, budzi coraz więcej wątpliwości.

Zagubieni w gąszczu doniesień psychologicznych

Można przypuszczać, że zakrojone na wielką skalę chwalenie dzieci rozpoczęło się w Stanach Zjednoczonych od Nathaniela Brandena i jego publikacji na temat psychologii samooceny. Autor dowodził, że samoocena jest kluczowa dla osiągania przez dziecko sukcesu w życiu. Obowiązkiem rodziców było zatem stworzenie takich warunków, aby nic nie mogło jej zaszkodzić. Przez wiele lat to właśnie podejście królowało w amerykańskich domach, a m. in. poprzez kulturę masową i liczne publikacje trafiło do Polski. Jego podstawą jest chwalenie i docenianie dzieci za wszystko: od wyglądu, poprzez wszelkie cechy charakteru, aż po każde podjęte działanie.

Przez wiele lat do chwalenia podchodzono bezkrytycznie. Jego wielką zwolenniczką była m. in. z Carol Dweck z Uniwersytetu Stanforda. Badania, które przeprowadziła sprawiły jednak, że zmieniła podejście. Udowodniła bowiem, że bardziej skuteczne jest chwalenie dzieci za podjęty wysiłek, a nie za ich inteligencję. Do podobnym wniosków doszedł niemiecki psycholog Wulf-Uwe Meyer, który podkreślał także szczerość i prawdomówność osób, udzielających pochwał. Od czasu publikacji Brandena (rok 1969) przeprowadzono jeszcze wiele badań podkreślających, że liczy się nie tylko docenianie, ale także to, jak chwalimy dzieci.

A może w ogóle nie chwalić dzieci?

W ostatnich latach zagubienie rodziców pogłębiło się jeszcze bardziej za sprawą podejścia, które uznaje chwalenie za ocenę, a więc niematerialną nagrodę. Jeśli uznamy, że nagroda to przeciwieństwo kary, otwiera się przed nami zupełnie inne postrzeganie takiego doceniania dziecka. Chwalenie może bowiem:

  • Być wyrazem manipulacji – jeśli chwalimy dziecko, chcemy je nakłonić do pewnych określonych przez nas, dorosłych, zachowań lub postaw. Wywieramy więc na nie nacisk, np. „bycie miłym jest wskazane, chociaż przekraczane są moje granice”.
  • Sprawić, że dziecko uzależni się od zewnętrznych opinii, obniżając jego motywację wewnętrzną.
  • Doprowadzić do lęku przed porażką, a więc niechęci do podejmowania działań.
  • Zaszufladkować dziecko, każąc mu się dopasować do oczekiwań rodziców lub wychowawców.
  • Nadmiernie uprościć rzeczywistość, ograniczając obraz dziecka do zdań wyrażonych przez rodziców.

Zanim więc polscy rodzice ugruntowali się w pozytywnym wzmacnianiu swoich dzieci, tak dobrze znanym z amerykańskich filmów, psychologowie po raz kolejny wywracają ich światopogląd do góry nogami. Jak odnaleźć się w tym gąszczu niejednoznacznych, a nawet sprzecznych informacji?

Jak chwalić dzieci i czy w ogóle to robić?

Pozytywne wzmocnienie jest ważnym elementem wspierania kształtowania osobowości młodego człowieka. Jeśli rodzice pytają mnie, jak chwalić dziecko, moja odpowiedź jest prosta – mądrze. Zatem uważam, że warto chwalić dzieci, ale zgodnie z pewnymi zasadami:

#1. Unikanie ocen

Ładny rysunek, wspaniała wieża z klocków, jesteś taka mądra, masz taką świetną wyobraźnię – to wszystko oceny. Wiem, że czasem same się cisną na usta, bo przecież jesteśmy dumni z naszych dzieci. Warto być jednak świadomym, kiedy je wypowiadamy. Czym je zastąpić? Zauważeniem („widzę, że narysowałaś łąkę, opowiedz mi o niej”, „sama rozwiązałaś zadanie z matematyki!”), pytaniami („kto mieszka w tej wieży?”) oraz wdzięcznością („dziękuję, że sam nalałeś sobie soku, a ja w tym czasie mogłam dokończyć obiad”).

#2. Opisywanie tego, co widzisz

Opisywanie słowami tego, co robi i doświadcza nasze dziecko ma podwójną rolę. Po pierwsze, w ten sposób objaśniamy dziecku świat i jego rolę w nim, w tym emocje, które są nieodłączną częścią tego świata („Po raz pierwszy odważyłeś się pójść sam do sklepu i kupiłeś wszystko, o co Cię prosiłam. Widziałam, że się denerwowałeś, ale jednak spróbowałeś.”). Po drugie, są elementem procesu docenienia – bez oceniania i wyrażania swojej opinii.

#3. Szczerość i autentyczność

Wspomniany psycholog Wulf-Uwe Meyer dowiódł, że już 12-latkowie rozpoznają przesadne pochwały za błahe rzeczy, za sprawą których czują się traktowani jak głupi. Bądźmy więc szczerzy i nie przykrywajmy ciszy głośnym entuzjazmem. Dziecku bardzo często wystarczy spojrzenie i uśmiech, ale nie okrzyki zachwytu po każdym zjeździe na zjeżdżalni.

#4. Fajnie, ale…

Jeśli już chwalisz swoje dziecko, rób to bezwarunkowo. Nie porównuj i nie przykrywaj pochwały naganą. Niedopuszczalne jest popularne w korporacjach chwalenie „na kanapkę”, czyli udzielanie negatywnej informacji zwrotnej, „owiniętej” w pochwały (na początku i na końcu wypowiedzi). Wobec tak skonstruowanej pochwały, odbiorca słyszy dokładnie to, co ma usłyszeć, czyli krytykę. Jeśli więc chcesz docenić dziecko za posprzątanie pokoju, zignoruj niepościelone łóżko.

#5. Wysiłek, a nie efekt końcowy

Tak, jak radzi Carol Dweck, chwaląc dzieci, skupiajmy się na procesie i ilości włożonej pracy, a nie efekcie końcowym. Chociaż w polskim systemie edukacyjnym oceny mają ogromne znaczenie, starajmy się doceniać przede wszystkim wysiłek i to na nim budujmy pewność siebie i samoocenę dziecka. „Nie poddałeś się, mimo trudności”. „Spróbowałaś, chociaż widziałam, że się boisz”. Takie zdania przekierowują uwagę z wyniku końcowego (nawet, jeśli jest sukcesem) i pozwalają wyciągać wnioski na przyszłość.

O tym, jak chwalić dzieci i czy należy to robić, opublikowano wiele ciekawych pozycji. Zainteresowanych odsyłam do książek i artykułów wspomnianych w tekście psychologów. Z pewnością ten temat wzbudzi jeszcze nie raz kontrowersje, bo przecież na szali jest dobro i szczęśliwe życie naszych dzieci.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Leave a Reply